Zgłoszenia kasują się same
Każdy typ ma własny czas życia — sarna sprzed doby jest bezużyteczna, zamknięty szlak sprzed tygodnia już nie. Nikt nie musi niczego sprzątać.
WildAlert to górski system ostrzegania w czasie rzeczywistym — o dzikich zwierzętach, osuwiskach i zagrożeniach na szlaku. Nawet gdy telefon masz w kieszeni.
Android — wkrótce w Google Play
Najedź kursorem na 🐻 — zobacz, jak leci ostrzeżenie
Prawdziwe ekrany aplikacji, bez upiększeń. Film jest po angielsku, z napisami.
To nie jest wizualizacja „jak by mogło wyglądać” — poniżej są prawdziwe ekrany aplikacji.
Kilka osób na szlaku to kilka par oczu dla wszystkich innych. WildAlert spina je w jeden system.
Każdy typ ma własny czas życia — sarna sprzed doby jest bezużyteczna, zamknięty szlak sprzed tygodnia już nie. Nikt nie musi niczego sprzątać.
Na serwer trafia wyłącznie ostatnia znana pozycja — nadpisywana, maksymalnie raz na minutę. Historii trasy nie zapisujemy w ogóle, a śledzenie nigdy nie jest ukryte.
Ostrzeżenie przy 400, 600 lub 1000 m od zagrożenia — wybierasz sam.
Ten sam kod kolorów na mapie, w bazie wiedzy i w powiadomieniu.
Słowacy i Czesi chodzą po tych samych graniach. Arabski ma pełną obsługę RTL — nie tylko przetłumaczone napisy.
Uzupełnienie komunikatów TOPR i GOPR — informacja od turystów, dla turystów. Nie zastępuje służb, tylko wypełnia lukę między nimi a szlakiem.
Przy schronisku słońce i plus trzy, a trzysta metrów wyżej zmrożony śnieg. WildAlert pokazuje granicę zera i ostrzega, gdy szlak nad Tobą może być oblodzony.
Przykład z aplikacji (Hala Kondratowa, 1333 m). Dane pogodowe: Open-Meteo.com.
WildAlert ma charakter informacyjny i nie zastępuje służb ratunkowych ani komunikatów TOPR i GOPR. W nagłym wypadku w górach dzwoń pod oficjalny numer alarmowy.
Tak. Bez opłat, bez reklam i bez śledzenia między aplikacjami.
Częściowo. Szlaki i schroniska są zapisane w aplikacji, obejrzane fragmenty mapy i ostatnia prognoza pogody zostają w telefonie. Nowe zgłoszenia pobierają się, gdy złapiesz choć trochę zasięgu.
GPS w tle zużywa więcej energii niż sam ekran — tak jak każda aplikacja do chodzenia po górach. WildAlert odczytuje pozycję dopiero po kilku metrach ruchu i wysyła ją najwyżej raz na minutę. Gdy nie idziesz w góry, po prostu zamknij aplikację.
Inni użytkownicy nie. Na serwer trafia tylko ostatnia pozycja — nadpisywana, bez historii trasy — żeby wiedzieć, komu wysłać ostrzeżenie. Widoczne jest jedynie miejsce zagrożenia, które sam zgłosisz.
Inni turyści potwierdzają zgłoszenia, a przy każdym widać reputację autora i to, jak długo jest jeszcze aktualne. Fałszywe można zgłosić jednym dotknięciem, a stare same wygasają.
Mapę, zgłoszenia, pogodę i bazę wiedzy przeglądasz bez konta. Konto jest potrzebne dopiero, gdy chcesz coś zgłosić albo potwierdzić — żeby było wiadomo, kto stoi za zgłoszeniem.
Nie. To informacja od turystów dla turystów — uzupełnia komunikaty służb, ale ich nie zastępuje. W nagłym wypadku dzwoń pod 601 100 300 (ratownictwo górskie) albo 112.
Wkrótce. Wersja na Androida przechodzi ostatnie testy wymagane przez Google i niedługo trafi do Google Play.